Drukarnie i kryzys czytelnictwa

Coraz mnie ludzi czyta książki. Jest to związane z lenistwem, ale także z niewystarczającymi środkami finansowymi na kupno nowych książek. Oczywiście dobrym rozwiązaniem jest biblioteka. Jednak w wielu bibliotekach książki są stare. Nikt nie zamierza czytać lektur lub mało inteligentnych romansideł. Biblioteka w wielu miejscach ot jedyne miejsce, gdzie ludzie mogą zasmakować kultury. Jednak nie chcą tego robić? Dlaczego? Czy są aż tak bardzo zajęci? Czy aż tak bardzo pochłania ich praca? A co z osobami bezrobotnymi? One też są zapracowane i nie mają czasu na przeczytanie, chociaż jednej książki tygodniowo? O ile można zrozumieć kogoś, kto pracuje na niemalże dwa etaty, tak osoby niepracujące powinny czytać wiele. Ale tak się nie dzieje. Kto jest temu winien? Szkolnictwo? A może bardziej personalnie? Nauczyciele, rodzice, a może otoczenie? Obecnie wzrasta liczba różnych gadżetów do czytania książek elektronicznych. Dzięki nim można czytać niemalże dwadzieścia cztery godziny na dobę, niezależnie od miejsca. Jedziemy pod namiot, do Włoch, na urlop na działkę. Wszędzie tam, gdzie możemy mieć i telefon i go ładować, tam również możemy czytać. Wiele osób woli czytać elektroniczne książki. Jest to wygodniejsze i często tańsze. Cena takiej książki jest niższa niż tradycyjnej, ponadto nie trzeba stać w kolejce w sklepie albo płacić za przesyłkę. Ale co zrobią drukarnie? Z jednej strony spadek czytelnictwa w ogóle, a z drugiej rosnąca liczba osób lubiących czytać jedynie elektroniczne treści? Czy drukarnia z obecnych czasów będzie reliktem?

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.